Archiwum z Luty 2009|Strona archiwum miesięcznego

PlayStation parzy, a TVN24 o tym informuje

TVN24 kruje swój wizerunek poważnej stacji o charakterze informacyjnym, wiarygodnego i rzetelnego źródła wiedzy. Niestety, serwis TVN24.pl dośc często przeczy temu wizerunkowi. Tak jak dzisiaj, gdy znalazła się tam informacja o poparzeniu dziewczynki ze Szwajcarii, grającej na PlayStation. Nagłówek jest bardzo groźny…

PlayStation może poparzyć twoje dziecko!

Wygląda to trochę jak nagłówek z jakiegoś tabloidu, a ponadto okazuje się, że jest to “mała” hiperbolizacja. Co prawda lead także zapowiada się złowieszczo…

Pełni obaw wobec gier wideo rodzice mają kolejny powód do niepokoju. Jak donosi serwis BBC News, w Szwajcarii 12-latka zapadła na ciężką chorobę skóry po długiej zabawie popularną konsolą

Czytaj dalej »

Znajdź 5 różnic

Znalezione w e-mailu. Autor anonimowy.

Znajdź 5 różnicMocne. I z ziarenkiem prawdy, bo sporo “poważnych” dzienników dokonuje ostatnio tabloidyzacji.

Znajdź 5 różnic

PS. Mam problem z opanowaniem WordPressa i póki co nie umiem wstawić obrazków w większej rozdzielczości. Gdyby ktoś był zainteresowany – zapraszam do pisania na adres glupota@g.pl. Edit: Już działa :-)

Rozmowa kontrolowana, rozmowa kontrolowana

Współczuję pacjentom szpitala wojewódzkiego w Kielcach. Jak informuje Gazeta Wyborcza, dyrektor tej placówki chce umieścić w gabinetach lekarskich kamery. Mają one bronić godności lekarzy. Jest to efekt prokuratorskiego zarzutu zgody na udzielenie aborcji, wystosowanego przeciwko ginekologowi pracującemu w tym szpitalu. Jak tłumaczy Wyborczej dyrektor ośrodka:

Zrobię to jak najszybciej w trosce o to, aby moi lekarze czuli się bezpieczniejsi. Dam im narzędzie pracy służące do obrony własnej godności. Kamera nie będzie włączona non stop, ale kiedy dojdzie do newralgicznej sytuacji, np. ktoś będzie chciał lekarza przekupić czy dojdzie do jakichś rozmów o aborcji, lekarz uprzedzi wtedy że będzie to nagrywał i włączy kamerę

Intencje słuszne – bardzo łatwo jest dzisiaj oskarżyć o coś lekarza, ale czy to na pewno dobry pomysł? Zresztą, nie jestem pierwszą osobą, która wyraziła swoje zaniepokojenie tą sprawą. Lekarze już podnieśli larum. Czytaj dalej »

Profesjonalni fałszerze

Sprzęt zarekwirowany przez Policję z Nowogardu

Sprzęt zarekwirowany przez Policję z Nowogardu

Ludzie lubią sobie poimprezować, oj lubią. Tylko nie zawsze mają za co. Pisałem już o napadzie na sklep, w którym ukradziono piwo, ale tym razem, w Nowogardzie w woj. zachodniopomorskim, kreatywni młodzieńcy wpadli na o wiele ciekawszy pomysł na pozyskanie środków w celu zorganizowania imprezy. Jak pisze Głos Koszaliński:

Banknoty drukowali na papierze z bloku rysunkowego przy pomocy drukarki atramentowej. Wpadli, kiedy podrobionymi pieniędzmi płacili za zakupy. Fałszerze usłyszeli zarzuty. Jednemu z nich grozi nawet do 25 lat więzienia.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że chociaż papier pochodził z bloku rysunkowego…

O dziwnie wyglądającym banknocie poinformowała (…) właścicielka sklepu, u której zatrzymani robili zakupy. Było to w jednej z podnowogardzkich wiosek. Dwaj mężczyźni kupili maślankę, makrelę, piwo i wina oraz uregulowali wcześniejszy dług, płacąc podrobionym banknotem. Kobieta od razu nie zorientowała się, że przyjęła fałszywe pieniądze. Dopiero kiedy mężczyźni po raz drugi przyszli po zakupy, kolejny 50-złotowy banknot wzbudził jej podejrzenia. Ekspedientka wezwała policję.

Jak widać, odróżnianie oryginalnych banknotów od podrabianych wciąż sprawia u nas trudności. Oczywiście, “fałszerzom”, grozi teraz do 10 lat więzienia, a jednemu z nich nawet do 25 lat. Gratuluję.

Koniec z wypoczynkiem w parkach?

Ludzie lubią parki. Trzeba być największym nerdem świata, żeby raz na jakiś czas nie wyjść do jakiegoś i nie wyjść na spacer – a jeśli jest ładna pogoda – usiąść na trawie. Nie wiem jak Was, ale mnie to odpręża (o wiele bardziej niż sączenie latte przy dźwiękach trip-hopu w iCoffee czy W Biegu Cafe). Niestety, wielkomiejska sielanka jest zagrożona przez sejmową komisję Przyjazne Państwo. Jak pisze Rzeczpospolita:

Komisja chce, by gminy wykroiły z publicznej zieleni i oznaczyły te miejsca, po których możemy swobodnie się poruszać. Oddzieliły je od reszty – zakazanej. Ma to ułatwić ludziom korzystanie z zielonych dóbr bez obawy, że pojawi się strażnik miejski czy policjant.

Czytaj dalej »

Ja im dam kryzys!

Wkurza mnie kryzys. Nie dlatego, że zmusza mnie do oszczędności, czy odbiera miejsce pracy. To pierwsze, na szczęście, póki co nie daje mi aż tak w kość, a z tym drugim póki co nie mam problemu. I mam nadzieję że tak pozostanie. Wkurza mnie za to samo słowo “kryzys“. Niestety, stało się bardzo modnym słowem. Piszę “niestety”, bowiem sami przyznacie, że jest to bardzo irytujący temat.

Co robią dziennikarze i przedsiębiorcy z modnymi słowami? Wykorzystują. Na nasze nieszczęście, aż do przesady. Teraz już dosłownie każdy usiłuje wykorzystać to magiczne słowo na “k” w celach zarobkowych. W ten sposób powstają już strony internetowe promujące usługi (oczywyście płatne) mające pomóc przedsiębiorcom w zarabianiu w tych ciężkich szasach. Widzę taki banner – z hasłem “Zarabiaj w kryzysie!” – codziennie na elewacji hali głównej Dworca Centralnego w Warszawie i codziennie bardzo mnie ten widok denerwuje. Czytaj dalej »

Saba i jej Pan

List dla Saby od Sądu Rejonowego w Tczewie

List do Saby od Sądu Rejonowego w Tczewie

Ludwik Dorn napisał na swoim blogu o liście, jaki od Sądu Rejonowego w Tczewie otrzymała Saba – jego pies, najsłynniejsza suka w Polsce (adresatka m. in. słynnego przemówienia Aleksandra Kwaśniewskiego). Posła ubawił dostatecznie sam fakt zaadresowania listu do jego psa i nie zwrócił uwagi na to, co zauważył Dziennik.

Dziennikarz tej gazety dostrzegł bowiem, że pan Andrzej Grabowski z Tczewa pozwał nie tylko Sabę Dorna, ale także np. Donalda Franciszka Ducka czy Lecha Kaczyńskiego. Jak powiedział dla Dziennika asystent Ludwika Dorna, pan Owsianko:

Pewien mieszkaniec jest cięty na sąd w Tczewie i usiłuje wystawić go na pośmiewisko. Wysyła absurdalne pisma, a sąd bierze je na poważnie i udziela jeszcze dziwniejszych odpowiedzi pisanych tak bełkotliwie, że nic z nich nie wynika.

Tyle dobrego, że Sąd odrzucił zażalenie powoda, szkoda tylko że machina biurokratyczna doprowadziła do zmarnowania czasu i pieniędzy. Za to być może gdy pan Andrzej G. dostanie 20 tys. złotych grzywny za obrazę Sądu (a jak sądzę dostanie najwyższy wymiar kary), inni dowcipnisie zniechęcą się do takich żartów…

Tak się łata dziury w asfalcie

Życie Warszawy informuje o ponownym zapadnięciu się studzienki telekomunikacyjnej w samym centrum Warszawy (przy Rondzie Dmowskiego). Ponownym, bo tydzień temu miała miejsce podobna awaria. Ja tam się nie dziwię, że do tego doszło – sposób w jaki Warszawskie Przedsiębiorstwo Robót Telekomunikacyjnych naprawiło zrytą na potrzeby usunięcia potrzebnej awarii nawierzchnię mówi bardzo wiele o jakości ich usług…

ŻW: zapadnięta studzienka w Warszawie

ŻW: zapadnięta studzienka w Warszawie

Mieszkańcom Ursusa gratulujemy samorządu

Czasami dziennikarze mnie wyręczają i sami komentu publikowane informacje…

Dziś ok. godziny 13 straż miejska zamknęła ruch na rondzie unieruchamiając kierowców w błyskawicznie powstałym korku. Przez opustoszałe w ten sposób rondo została przeciągnięta wstęga, którą zgromadzeni oficjele najpierw z namaszczeniem przecięli, a następnie… powitali pierwszy samochód na rondzie.

Obecności Stanisława Ochódzkiego nie stwierdzono.

Więcej informacji oraz zdjęcia: http://www.zw.com.pl/artykul/282386,336432.html.

Prawo Jazdy i jego przygody w Irlandii oraz inne ciekawe historie

Podczas gdy Policja zajmuje się 15-letnimi hakerami, Irlandzka ma problem z polskimi kierowcami. Irish Independent donosi o ściganiu polskiego pirata drogowego, nazywającego się Prawo Jazdy. Żeby było zabawniej, to nie Polacy wprowadzają irlandzką drogówkę w błąd, ale Irlandczycy po prostu nie umieją czytać naszego prawa jazdy. Doprowadziło to do tego, że jednostki policji drogowej w tym kraju otrzymały tajną notatkę służbową o treści:

Prawo Jazdy is actually the Polish for driving licence and not the first and surname on the licence

Tymczasem w Warszawie mają inne problemy. Na przykład wczoraj wieczorem ujęto jednego z trzech sprawców napadu na sklep. Napad został dokonany kilka minut przed zatrzymaniem winnego. Co skradziono? Piwo. 22-latkowi grozi za to teraz do 10 lat więzienia. FAIL. Przy okazji chciałbym zwrócić “Wyborczej” uwagę na fakt, że nagłówek wiadomości sugeruje zatrzymanie trzech złodziei piwa, podczas gdy złapano tylko jednego.

Także w Warszawie kryminalną karierę rozpoczeła 13-latka. Koleżanka oskarżyła ją o kradzież telefonu, więc ta w ramach zemsty podpaliła jej włosy. Zanim została zatrzymana, zdążyła jeszcze pogrozić pokrzywdzonej, że ją dopadnie i pobije. Słodziutka nastolatka.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.